Pogorią po morzu Tyrreńskim

pogoria2

Grupa uczniów z zespołu szkół „Bednarska” pojechała w październiku na coroczny rejs statkiem szkoleniowym „STS Pogoria”. Żeglowaliśmy po wodach morza Tyrreńskiego pod okiem Kapitana Zygmunta Biernackiego ucząc się obowiązków każdego marynarza, zwiedzając przy tym miasta portowe. Rejs miał charakter wypoczynkowo-szkoleniowy i każdy miał okazję poczuć się jak rasowy marynarz w każdym tego słowa znaczeniu.

Pierwsze szkolenie

W sobotę rano, po 24 godzinach jazdy autokarem do Włoch, nie było czasu na odpoczynek. Jeszcze w autokarze zostaliśmy podzieleni na wachty i większość z nas miała już co robić po dotarciu na miejsce. Trzeba było przygotować obiad dla starej i nowej załogi. Oprócz pierwszych obowiązków, każdy musiał przejść szkolenie uwzględniające bezpieczeństwo na statku, olinowanie, ożaglowanie, wspinanie się na reje (maszt) i wiele innych rzeczy, które są niezbędne dla bezpiecznej i sprawnej żeglugi.

Zwiedzanie Rzymu

Z racji tego, że staliśmy na początku w mieście o nazwie Civitavecchia (Włochy), odwiedziliśmy wieczne miasto Rzym, które znajdowało się niedaleko. Mieliśmy do wyboru chodzenie z Panią Tosią, która jest historyczką sztuki, lub na własną rękę w małych grupkach.

Chroba morska

Gdy wypłynęliśmy, już po godzinie bujania pierwsze osoby, zaczęły cierpieć na chorobę morską. Taka jest niestety cena pływania na morzu i podobno najlepszym lekarstwem jest praca, której nikomu nie brakowało. Na szczęście choroba morska ma to do siebie, że raz się na nią choruje, a raz nie. Zależy to od człowieka, pogody i oczywiście stanu morza.

Praca zespołowa

pogoria1

Każdy załogant należy do jednej z czterech wacht, która ma swojego oficera ze stałej załogi oraz wyznaczonego przez kadrę starszego wachtowego. Ten kto płynie drugi raz ma szansę zostać starszym wachty. Jest to bardzo wymagające stanowisko, ponieważ odpowiada się za 10 osób, przeważnie rówieśników. Starszy pilnuje obowiązków wachty, stanu i samopoczucia uczestników. Nie jest to łatwe, więc jest okazja, żeby się wykazać.

Jaką mamy teraz wachtę?

Takie pytanie „starszy” słyszy co 4 godziny, ponieważ tyle każda z nich trwa. Zmianę wybija się „szklankami” czyli uderzeniami w dzwon. Jedno uderzenie to pół szklanki czyli pół godziny, cztery szklanki to zmiana wacht.

Rodzaje wacht

Jest pięć rodzajów wacht:

  • Nawigacyjna – która jak sama nazwa wskazuje polega na nawigowaniu podczas rejsu, czyli sterowaniu, obserwowaniu, czy na nic nie płyniemy i czy na nas nic nie płynie, oraz na mapowaniu, w czasie którego trzeba nanosić na mapie pokonaną trasę.
  • Kotwiczna – potrzebna tylko kiedy statek stoi na kotwicy, sprawdza się dzięki specjalnym pomiarom czy kotwica trzyma i czy statek nie dryfuje.
  • Gospodarcza- polega na przygotowywaniu posiłków oraz sprzątaniu pod pokładem.
  • Portowa- pilnuje trapu (wejścia na statek) podczas postoju w porcie.
  • Bosmańska- polega na różnych pracach zleconych przez bosmana na pokładzie.

Wachtą się jest i wachtę się ma czyli można być w wachcie czwartej i mieć w tym czasie wachtę nawigacyjną bądź bosmańską.

W każdych warunkach

Pracę wykonuje się w każdych warunkach pogodowych, także w czasie sztormu, dlatego trzeba się przed rejsem dobrze przygotować, zabrać ze sobą ciepłe oraz nieprzemakalne ubrania. Zdarza się, że trzeba przebywać przez 4 godziny na pokładzie w nocy, w ulewie i wichurze, sterując lub wspinając się na reje, żeby zwinąć żagle. Może się to wydawać niebezpieczne, dlatego tak ważne jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa wpajanych codziennie przez oficerów.

Dawid Stephens

pogoria-wachty