Wbrew logice, czyli w szpitalu o fizyce

Fizyka_Szpital_Kasprzaka_6_XII_2013_pm_04

Już ponad tydzień minął, odkąd to 6 grudnia 2013 roku udało się rozpocząć nowy popularnonaukowy projekt: FIZYKA ZA JEDEN UŚMIECH, w którym to grupa uczniów naszej szkoły z IB1 wraz wraz z nauczycielem fizyki Przemysławem Misztą postanowili urzeczywistnić swój pomysł i podzielić się umiejętnościami i wiedzą z tymi, dla których los nie był tak łaskawy. Po kilku miesiącach przygotowań, spędzania wolnego czasu po godzinach na pracowni grupa zapaleńców przeszła swój chrzest bojowy na oddziałach onkologii dwóch wybranych szpitali warszawskich, które odpowiedziały pozytywnie na wysłane oficjalne listy.

Obawy i nadzieje

I tak nasz zespół, z całym potrzebnym rynsztunkiem, uzbrojony w świetlówki, pręty, rury i odkurzacz, wyruszył z terenu szkoły w nieznane koło godziny 15:00. Mimo prób i przygotowań nie opuszczało nas poczucie niepewności, gdyż świat, do którego mieliśmy już niedługo wkroczyć, rządzi się innymi, szczególnymi prawami. Tam czas, niczym po drugiej stronie lustra, płynie zupełnie inaczej, a każdy dzień, a nawet godzina, mają szczególne znaczenie. Pełni obaw z jednej strony, i nadziei z drugiej zbliżaliśmy się tramwajem do miejsca przeznaczenia, którym była Katedra i Klinika Pediatrii, Hematologii i Onkologii w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym na ul. Marszałkowska 24 w Warszawie.

Jakież było nasze zdziwienie, gdy po dotarciu na miejsce okazało się, że obsługa oddziału nie tylko na nas nie czeka, ale nawet nie wie, że mamy się pojawić. Po chwili wielkiego zdziwienia i jeszcze większego zwątpienia postanowiliśmy działać na przekór wszystkiemu. Nie po to się przygotowywaliśmy i jechaliśmy z całym sprzętem, aby się teraz wycofać.

Niesamowita publiczność

I mimo początkowego braku entuzjazmu i chwili zwątpienia, zaczęliśmy całym zespołem, krok po kroku, przygotowywać się i rozstawiać kolejne zaplanowane doświadczenia. Po kilku minutach pracy byliśmy gotowi podjąć to wyzwanie. Przy pomocy personelu, rodziców, mimo widocznego przerażenia malującego się na twarzach „tubylców” na słowo: fizyka, udało się na korytarzu stworzyć coś na kształt widowni, którą powoli, z trudem wypełniali pacjenci oddziału. Było widać, że niektórzy naprawdę musieli włożyć sporo wysiłku, aby wstać z łóżka i pokonać odległość dzielącą ich od prowizorycznej widowni. Już wiedzieliśmy, że nie możemy ich zawieść. To właśnie oni swoją obecnością zmobilizowali nas do działania. Włożyli tyle wysiłku, aby obejrzeć nas pokaz, że nie mogliśmy sobie pozwolić na błędy.

Fizyka_Szpital_Marszalkowska_6_XII_2013_pm_08

Ta niesamowita publiczność złożona głównie z dzieci w wieku od 3 do 12 lat nie zamierzała pobłażliwie wybaczać błędów. Jeśli więc już się zaangażowała to oczekiwała profesjonalizmu. Gdy byli już gotowi, rozpoczęliśmy. Po pierwszych minutach, po pierwszym błysku w oczach małego dziecka, po pierwszym uśmiechu, wiedzieliśmy, że kroczymy po właściwej ścieżce. Po przedstawieniu się i nawiązaniu nici porozumienia, na pierwszy ogień poszły świeczki, żarówki, świetlówki. Szczególną uwagę przykuły pokazy z laserem, a miecze świetlne generowane za pomocą kuli plazmowej przypieczętowały pokazy ze światłem. Nie było osoby, która nie chciałaby samodzielnie spróbować potrzymać świecącej, kolorowej neonówki, która, oddziałując z kulą plazmową, to się zapalała to gasła.

Fizyka_Szpital_Marszalkowska_6_XII_2013_pm_04

Światło przełamuje lody

Pokazy ze światłem przeniosły nas w magiczny, nierzeczywisty świat, w którym kłopoty i choroby, jak też nieustanna troska o jutro zeszły na dalszy plan. Uśmiech dziecka to naprawdę bezcenna rzecz. Czuliśmy, że nasza praca nie poszła na marne, że jednak udało nam się zainteresować tę szczególną i wymagającą publiczność, która razem z nami odkrywała nowy, fascynujący świat nauki. Okazało się, że nauka nie tylko nie jest nudna, ale także może być interesująca. I to tak interesująca, że nawet znajdzie dla siebie miejsce w szpitalu. Pokazy ze światłem, które jest falą elektromagnetyczną, przełamały lody. Można było zauważyć, że nawiązana przez nas cienka nić porozumienia splatała się w coraz to grubszą linę, która niczym cuma, krok po korku, przyciągała do nas widownię czekającą na kolejną porcję wiedzy.

Pokazy z dźwiękiem dały sygnał do kontynuowania wspólnego rejsu po rozległych wodach nauki. Kamertony pokazały moc rezonansu, a piłeczka tańcząca nad strumieniem powietrza udowodniła nie tylko siłę niewidzialnej mieszaniny gazów, która nas otacza, ale także potwierdziła proste prawo Bernoulliego, dzięki któremu można wytłumaczyć latanie samolotów. I żeby każdy choć przez chwilę w swojej wyobraźni poczuł się jak konstruktor-inżynier, wspólnie z całym zespołem i widownią udało się zbudować papierową eskadrę samolotów gotową do zdobywania przestworzy. A rozdane dyfrakcyjne okulary przeniosły nas do prawdziwej Nibylandii.

Fizyka_Szpital_Marszalkowska_6_XII_2013_pm_12

Sukces wspólnymi siłami

Niestety, po upływie półtorej godziny trzeba było wrócić do rzeczywistości. A z tak zaangażowaną publicznością nie było to łatwe. Czekał na nas jednak drugi szpital, więc trzeba było wszystko poskładać i posprzątać. Tak jak podczas pokazów, nawet wtedy towarzyszyły nam uśmiechy dzieci. Już wiedzieliśmy, że mogliśmy, razem, całym zespołem ogłosić, że się udało, że osiągnęliśmy mały sukces. I co ważniejsze, osiągnęliśmy go wspólnymi siłami. Każdy z nas z osobna angażował się w sprawę, aktywnie uczestniczył w pokazach. Mimo nietypowego miejsca, każdy z nas potrafił stanąć na wysokości zadania. Udało nam się stworzyć naprawdę zgrany zespół, który przeprowadził pokazy jak działająca od lat grupa specjalistów, a nie debiutujący uczniowie liceum. Uśmiechy dzieci i liczne pytania o następne odwiedziny, płynące zarówno od strony pacjentów, jak i personelu, nie pozostawiają wątpliwości. I z pewnością nawet rozdane okulary dyfrakcyjne nie. A więc lody zostały przełamane.

Kolejne wyzwanie

Z tym bagażem doświadczeń po pierwszym w historii pokazie, część zespołu udała się do kolejnej placówki medycznej. Tym razem należało trafić do Kliniki Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka, mieszczącego się na ulicy Kasprzaka 17A. Wybrany środek komunikacji miejskiej okazał się niezbyt trafiony, co naraziło nas na dłuższy spacer z całym sprzętem. Cóż, przecieranie szlaków nigdy nie było łatwe.

Fizyka_Szpital_Kasprzaka_6_XII_2013_pm_02

Ale zdobywane doświadczenie w warunkach bojowych procentuje. I to, jak się okazało, bardzo szybko. Otóż w następnym szpitalu sytuacja się powtarza niemal identycznie. Znowu nic nie wiedziano o żadnym pokazie, ale zaprawieni w boju nawet nie zwracamy na to uwagi. Już sami, indywidualnie każdego zapraszamy na pokazy, które zaplanowaliśmy na korytarzu. Okazuje się, że na tym oddziale spotykamy zupełnie inną, zróżnicowaną grupę pacjentów, w wieku od 10 do 18 lat więc trzeba błyskawiczne zmodernizować plan.

Z przeprowadzeniem kolejnych, podobnych pokazów z tematyki światła, powietrza i dźwięku nie było problemu. Zespół działał sprawnie i bez zarzutu. Co ciekawe, z początkowej niewielkiej, ale wyczuwalnej, niechęci do tematyki pokazów, już po kilkunastu minutach nie pozostało śladu. Udało się stworzyć wspaniały pokaz fizyczny, przerywany pytaniami i tłumaczeniem naukowych zagadnień. Mimo planowanej 1 godziny, o zakończeniu nie było mowy. Jednak już po 2 godzinach na serio mieliśmy dosyć, a pytania wciąż nie milkły.

Udało się zainteresować fizyką młodych pacjentów przez 2 dwie godziny. Nikt z nas nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Ale jak widać życie pisze swoje scenariusze. Po złożonej obietnicy następnych odwiedzin udało nam się zakończyć pokazy. Rozdane na zakończenie okulary dyfrakcyjne i słodycze miło zaskoczyły pacjentów. Tego już się nie spodziewali. Po 20:30 zmęczeni ale zadowoleni opuszczaliśmy mury szpitala. Ale dzień się jeszcze nie skończył, gdyż czekał nas jeszcze powrót do szkoły i poukładanie sprzętu. Jednak to już zupełnie inna historia….

Fizyka_Szpital_Marszalkowska_6_XII_2013_pm_10

Będzie kontynuacja

I tak na zakończenie składam wielkie podziękowania i gratulacje wszystkim zakręconym w kółku fizycznym, tym którzy poświęcili czas podczas przygotowań, wykazali się kreatywnością i cierpliwością i tym, którzy osobiście uczestniczyli w pokazach. Tylko wspólnymi siłami i zespołowo jesteśmy w stanie tworzyć i kontynuować ten projekt. A obecnie istnieje podatny grunt do kontynuacji. Po pierwsze, jeszcze w tym roku, już w sobotę 21 grudnia, nasz zespół jest zaproszony do Katedry i Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii w Centrum Zdrowia Dziecka, mieszczącego się na alei Dzieci Polskich 20 w Warszawie. Po drugie dwa pozostałe szpitale wyraziły wielkie zainteresowanie kontynuacją współpracy. A po trzecie, co trzeba tutaj mocno podkreślić, nasz projekt uzyskał poparcie Dyrekcji naszej szkoły. Bez tego nie byłoby sprzętu niezbędnego do naszych pokazów.

Jak widać nastąpił splot korzystnych okoliczności, który trzeba wykorzystać jak najlepiej. Jeśli zatem ktoś byłby jeszcze zainteresowany pomocą lub czynnym uczestnictwem w tym projekcie, serdecznie zapraszam. Może jednak warto poświęcić trochę czasu dla uśmiechu dziecka…

pmfenix

PS. Wielkie podziękowania dla całego Zespołu za poświecenie, merytoryczne przygotowanie i przeprowadzenie pokazów podczas pierwszej fazy projektu „Fizyka za jeden uśmiech”:

Igor Adamski
Gabriela Fikus
Mikołaj Hudemowicz
Marcin Karczewski
Jan Kraszewski
Izabela Leszczyńska
Kazimierz Orzechowski
Jan Parzydło
Jędrzej Płuciennik
Jan Wysieński