Bezkrytyczne społeczeństwo

50-shades

Dwie dekady temu zdjęto nam opaskę z oczu i zaślepił nas konsumpcjonizm: radosne przechadzki po supermarketach z pełnym portfelem, a także brak cenzury i wolność słowa. Słowem szczęśliwy styl życia z Zachodu, po smutnym i nędznym PRL-u.

Jednak czy wszystko co lansuje Zachód, szczególnie ten zza Oceanu, jest poprawne i do przyjęcia? Czy każdy bestseller to arcydzieło?

Ostatnio głośno było o powieści „Pięćdziesiąt twarzy Gray’a”, autorstwa amerykańskiej pisarki E.L. James. Krytycy literaccy, podobnie jak czytelnicy, aktywni na literackich forach internetowych, nie szczędzili książce gorzkich słów krytyki:

Język jest tak ubogi, że nie wiedziałam, że można coś takiego wydać. Raz w życiu pozwolę sobie na kompletną złośliwość i powiem, że każda małpa po obejrzeniu kilku filmów pornograficznych z gatunku sado-maso mogłaby napisać taką książkę. – visenna88, lubimyczytac.pl

Pięćdziesiąt twarzy Greya to rzępolący harlequin, którego czytanie trwale uszkadza system nerwowy […]. Jest to książka szkodliwa dla naszych odczuć estetycznych i co najmniej naiwna w wymiarze społecznym. – Hanna Gill-Piątek, krytykapolityczna.pl

Mimo to powieść sprzedała się w milionach egzemplarzy i przez parę miesięcy pozycja okupowała już półki z bestsellerami. Później zalegała na półkach wraz z kolejnymi częściami, które pojawiły się na fali sukcesu pierwowzoru. Sześćset marnych, perwersyjnych stron oplecionych cieniutkimi nitkami fabuły okazało się być tym, co trafia w gusta ludzi i sprzedaje się w gigantycznych nakładach.

Ślepo podążamy za znajomymi, czy też sami nie dostrzegamy rażącego braku literackich kompetencji? Jeśli to drugie – nie wróżę dobrze przyszłości literatury.

Wspomniana powieść to tylko część szerszego zjawiska. Z każdym rokiem sprzedaje się coraz więcej bubli. Kasowe produkcje bez wartości intelektualnej przyciągają masy widzów, a kiepsko zagrane sztuki czy płytkie, wulgarne wystawy spotykają się z uznaniem.

Pewna anegdota opowiada o mężczyźnie, który wstał w trakcie wykładu znanego profesora noblisty i zaczął zbierać się do wyjścia. Zapytany czemu to robi, odparł, że nie rozumie ani słowa. Brawo dla pana, który jako jedyny okazał przytomność umysłu!

Tymczasem kultura masowa sprawia, że tracimy zdolność do samodzielnego myślenia. Jesteśmy oczarowani magią tytułów, wykresów i reklam. Czy trudno jest nam powiedzieć: ”Nie rozumiem, nie podoba mi się” w strachu przed odrzuceniem? Dlaczego tak rzadko możemy odważyć się na słowa oczywistej krytyki, która takim „produktom” kultury jak „Pięćdziesiąt twarzy Gray’a”, po prostu się należy! To jednak jest konieczne by wyrobić sobie własne zdanie na dany temat. Ważne jest też, aby zawsze kroczyć ścieżką jaką wyznacza nam własny gust i upodobania.

Żeby móc znowu przejrzeć na oczy, wystarczy je przetrzeć parę razy – trzeba najpierw jednak chcieć unieść dłoń.

Aleksander Rybiński